„Bóg jest Dobry” – list do Dominika

Miał być wpis pt. „Powitanie i pożegnanie zarazem…”, w którym piszę o tym, co działo się, kiedy dowiedzieliśmy się, że Dominik już nie żyje. Nie potrafię o tym pisać, nie wiem czy kiedykolwiek będę mogła. Na ten moment wydaje mi się to już zbyt osobiste przeżycie, tym bardziej, że trudno się do niego wraca. Nie napiszę więc o nim (przynajmniej na razie), ale podzielę się z Wami pewnym listem.

O tym, że Dominikowi przestało bić serce dowiedzieliśmy się 11 czerwca (poniedziałek), 15 czerwca (piątek) urodził się, a 18 czerwca (poniedziałek) odbył się jego pogrzeb. Cały ten tydzień był czasem tak trudnych przeżyć, jakich jeszcze w życiu nie doświadczyliśmy, ale był to zarazem czas niesamowicie piękny, bo i Dominik był piękny w całej swojej nieziemskiej istocie.

Długo zastanawiałam się, czy dzielić się aż tak szeroko naszym listem do Dominika. Przeczytałam go na mszy pogrzebowej naszego Syna. Zdecydowałam się ostatecznie podzielić się nim z Wami głównie z powodu pytań różnych osób o ten list. Poza tym pokazuje on chyba najbardziej nasze przeżycia w tamtym czasie i nieumiejętne próby wyrażenia tego, czego nie da się wyrazić. Nigdy nie byłam tak blisko Pana Boga, jak wtedy, kiedy żegnaliśmy Dominika. I nie umiem tego przeżywać inaczej niż tylko z Bogiem, bo bez wiary i nadziei nie byłoby w nas miłości, a nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak przeżywalibyśmy to wszystko bez chwytania się Boga właśnie.

“Pan Bóg jest Dobry” – to pierwsze słowa Twojego Taty, które powiedział po wizycie u lekarza, kiedy dowiedzieliśmy się, że Twoje serduszko przestało bić. I te słowa powtarzały się później każdego dnia wielokrotnie.

Pytanie „dlaczego” będzie pewnie wracać do nas ze łzą jeszcze nie raz. I tutaj znowu Twój Tata pokazuje mi ogromną wiarę i dojrzałość. Mówi, że nie ma sensu doszukiwać się tej chyba niemożliwej do znalezienia przyczyny, bo „ścieżki Boga nie są naszymi”. I ja też przyjmuję to co się stało z wiarą i większym spokojem właśnie dzięki Twojemu Tacie.

Mocno wierzymy w to, że teraz sam Pan Jezus bierze Cię na ręce, bo Tata nie może, Maryja przytula do swojego Serca, bo Mama już nie może, a Ty biegasz z małymi Przyjaciółmi, którzy też znaleźli się w niebie, jak dla nas, za szybko, ale dla Boga w samą porę. Wszystkie te dzieci mamy w pamięci i wierzymy, że są szczęśliwe. Bez względu na to, ile czasu miały tu na ziemi. Ty, Dominiku, byłeś z nami 20 tygodni i za ten czas radości jesteśmy ogromnie wdzięczni. Nawet Twój starszy Brat, Paweł, codziennie witał się z Tobą i przesyłał buziaki.

Dziękujemy Bogu, że mogliśmy się z Tobą godnie i w intymności pożegnać, przytulić Cię i ucałować zaraz po tym, jak się urodziłeś. Byłeś taki piękny! Twoje dłonie były maleńkie jak paznokieć, rączki jak palec, a cały mieściłeś się na obu naszych dłoniach. Było cicho, byliśmy sami, nikt nam nie przeszkadzał. Skończył się ból rodzenia, a pojawił się inny – jeszcze silniejszy wymieszane ze spokojem Twoich cichych ust. Dziękujemy za ludzi, którzy nas tak ogromnie wspierali w tym czasie. Rodzina i Przyjaciele nie ustawali w modlitwie i życzliwej ludzkiej pomocy, a w szpitalu wspaniali lekarze, położne i salowe okazywali ogrom miłości, szacunku, wyrozumiałości i współczucia dla całej naszej trójki.

Dzień po Twoim urodzeniu Przyjaciółka napisała do nas, że już jesteś w niebie i że na pewno ucieszyłeś się widząc siebie w naszych objęciach. Chcemy wierzyć, że tak było. Zawsze będziemy mówić o Tobie jako o naszym drugim Synku.

Ten list jest dla nas jedną z form pożegnania z Tobą, Dominiku. Wierzymy, że spotkamy się kiedyś u Ojca, a do tego czasu bądź naszym orędownikiem. Niech Pan Bóg będzie uwielbiony w Twoim życiu i śmierci.

Przyjaciel Dominika, którego dostaliśmy na pamiątkę od Agnieszki

8 komentarzy do “„Bóg jest Dobry” – list do Dominika”

  1. Tego listu nie da się czytać bez chusteczki .za każdym razem jak do niego wracam przywołuje te smutne chwile i pytania na które nigdy nie dostaniemy odpowiedzi. Wasza głęboka wiara i zaufanie Bogu pozwala przetrwać ten trudny czas. List jest piękny

  2. Piękny list, treść większości akapitów odnajduję też w naszej historii. Podziwiam Panią, że miała Pani siłę przeczytać go podczas pogrzebu. Ja na pogrzebie córeczki bardzo płakałam, ledwie wydusiłam krótkie „dziękuję” do osób, które w nim uczestniczyły. W chwili, kiedy piszę te słowa, minęło pół roku od naszej straty, a ja zupełnie inaczej teraz o tym opowiadam niż w pierwszych dniach, tygodniach żałoby. Z ludzkiego punktu widzenia nic nie potoczyło się według mojej myśli, ale niewątpliwie Bóg nas przeprowadził przez to doświadczenie. Nie twierdzę, że „Bóg tak chciał”, ale na pewno z nami w tym był. Widzę to w okolicznościach towarzyszących, we wsparciu, w tym, że mogliśmy przywitać, ochrzcić i pożegnać córeczkę i nikt nam w tym nie przeszkadzał…
    Dominik i nasza Marysia znają już niebiańskie ścieżki, są święci! A Państwo i my zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy dla nich – przyjęliśmy to życie z radością, miłością i chroniliśmy je do ostatniej chwili, kochając i troszcząc się o nie.
    Żałoba wymaga czasu. Jeśli jakkolwiek mogłabym pomóc i chciałaby Pani z tego skorzystać, proszę śmiało do mnie pisać (pewnie Pani ma podgląd maila 😉

    1. Dziękuję 🙂 bardzo możliwe że skorzystam z możliwości kontaktu 🙂 a co do listu, był moment że sądziłam iż nie dam rady przeczytać, bo też (zwłaszcza poczatek) czytałam przez łzy, ale dotrwanie do końca i wypowiedzenie treści tego listu, przyniosło mi wtedy też dużą ulgę 🙂

  3. Znacie piosenkę 44 dni? Luxtorpedy. Mój brat po stracie synka też w 20 tygodniu mówił że słowa bardzo pomogły mu w żałobie. Bardzo serdecznie przytulam!!!!

  4. Pisałam wcześniej ale nie wiem czy komentarz się opublikował. Znacie piosenkę 44 dni? Luxtorpedy? Bardzo polecam… Przytulam mocno!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.