Archiwum kategorii: Wpisy na blogu

Mama niejedno ma imię, a ja JESTEM MAMĄ właśnie

Myślę sobie, co mogłabym zrobić, gdybym nie była mamą…

Mogłabym wyjść z Mężem na randkę, kiedy tylko mielibyśmy na to ochotę. Mogłabym spać do południa w niedzielę po towarzysko spędzonym sobotnim wieczorze. Mogłabym obejrzeć film do końca, skoro już zacznę go oglądać. Mogłabym skorzystać z toalety za zamkniętymi drzwiami. Mogłabym w spokoju wypić kawę i cieszyć się porządkiem w domu (tu się zatrzymam – serio, kiedyś myślałam, że miałam bałagan w domu … ;P).
Czytaj dalej Mama niejedno ma imię, a ja JESTEM MAMĄ właśnie

Bałaś się?

Wracamy po przerwie!

Pisałam TUTAJ o ogromie miłości i szczęścia przy podjęciu decyzji o adopcji Pawła. No bo jak to jest możliwe, żeby się nie zakochać w nim od razu? 😉 Nie było to takie proste jak może się jednak wydawać. Miłość i szczęście były – to nie ulega wątpliwości, ale mówiąc o miłości (każdej: małżeńskiej, rodzicielskiej, między przyjaciółmi, …), mam na myśli decyzję, bo tym właśnie ona jest. Nie jest uczuciem. Uczucia się zmieniają, decyzja zostaje i rośnie, ale musi być prawdziwa. Była prawdziwa, jak prawdziwy jest nasz Syn.

Z drugiej strony przecież uczucia są też bardzo ważne, w miłości rodzicielskiej powiedziałabym niezbędne (przynajmniej dla mnie). Ostatnio na weselu w rodzinie poznaliśmy cudowną młodą mamę, która adoptowała malutką córeczkę. Poznaliśmy się tuż przed naszym wyjazdem, dlatego za dużo nie porozmawialiśmy, ale żegnaliśmy się 3 razy, bo nie mogliśmy skończyć wymiany opowieści 😊 Właśnie ta mama spytała nas, czy nie baliśmy się, że nie zaiskrzy, że nie będzie tej miłości do dziecka, jaka zwykle jest u rodziców. Okazało się, że mamy w tym względzie podobne doświadczenia.

Oczywiście baliśmy się i możliwe, że obawia się tego sporo osób, które mają zostać rodzicami. Może nawet obawa ta nie dotyczy tylko rodziców adopcyjnych – nie wiem (?). Tylko, co wtedy? Decyzja już jest, dziecko jest…

Miłość też jest.

Wiecie co przyniosło te cudowne uczucia? Fakt, że Paweł był i jest tak bezbronny i tak bardzo zależny od nas. Chyba o to właśnie chodzi, że kiedy doświadczamy tak ogromnej odpowiedzialności, widzimy jak ona wdzięcznie wraca do nas w spojrzeniu dziecka, jego uśmiechu, spokoju, śnie, później w przytuleniu, widocznej tęsknocie – wtedy pojawiają się też te piękne uczucia, które miłość cudownie ubogacają.

Nasze obawy okazały się czymś zupełnie normalnym, tak jak normalne okazało się nie to, że były niepotrzebne (bo były – tak myślę), ale to, że ich przezwyciężenie było prostsze niż przypuszczaliśmy i zupełnie niezależne od nas 😊

Kiedyś tak nie było, ale teraz codziennie w naszych „4 ścianach” słychać szczery śmiech. Umiem wrócić pamięcią do trudnego okresu starań (zwykle kiedy rozmawiam z kimś, kto właśnie to przeżywa), ale to sprawia tylko, że jeszcze mocniej doceniam nasze wspólne życie dzisiaj i innego już sobie nie wyobrażam.

Uściski od szczęśliwej mamy!

„Mamo, kocham Cię” po raz pierwszy

Pamiętasz wpis o tym, jak mówiłam, że czasem wydawało się, że nigdy to nie nastąpi?

„Nie możesz zostać matką. Może nigdy nie zostaniesz. Nigdy nie poczujesz ciepła swojego dziecka tulącego się do Ciebie. Nigdy nikt nie powie do Ciebie „Mamo”.” – możesz przeczytać o tym TUTAJ.

Niewiarygodnym dla mnie jest to, że jak tamten wpis powstał, po krótkim czasie zadzwonił ośrodek adopcyjny z informacją, że Paweł na nas czeka!

Czytaj dalej „Mamo, kocham Cię” po raz pierwszy

7 wiosen

Jakby ktoś 7 lat temu powiedział mi, jak będzie wyglądać moje małżeństwo i przez co będziemy razem z moim Mężem przechodzić, nie wiem, czy bym się zdecydowała. Wtedy. Nastawialiśmy się oboje na coś zupełnie innego – samo szczęście, dzieci, radość. Jednak jeśli dziś miałabym podjąć jeszcze raz decyzję i przejść przez to samo od nowa – zgodziłabym się bez wahania i z nieziemską radością 🙂 Czytaj dalej 7 wiosen

„Dlaczego Bogu zajęło tak długo, aby dać mi dziecko?”

Jakiś czas temu natrafiłam na piękną historię. Kto czeka na swoje szczęście, może znaleźć w niej otuchę, ale zachęcam każdego z Was do przeczytania 🙂

Malowałam garaż, a ona rysowała kredą tęczę na cementowej podłodze, kiedy powiedziała: “Cieszę się, że Bóg dał mi ciebie jako moją mamusię”.

Nie byłam na to gotowa. “Co?” – spytałam, upewniając się, że dobrze usłyszałam. Próbowała powiedzieć to raz jeszcze, ale tym razem mówiła trochę bardziej nieporadnie i powiedziała coś w stylu: „Cieszę się, że jesteś moją mamusią od Boga”.

Łzy wypełniły moje oczy.

Potem zaczęła się modlić: “Boże, dziękuję Ci za to, że dałeś mi moją mamusię. I dziękuję, że robi mi śniadanie. I dziękuję, że zrobimy razem dyniowe spagotti (tzn. biscotti). Mam nadzieję, że będzie dobrze smakowało. Myślisz, że będzie dobrze smakowało, Boże?”

Następnie otworzyła swoje oczy i wróciła do rysowania kredą. Przez łzy nie widziałam wyraźnie i miałam uczucie, jakby coś ogromnego stanęło mi w gardle. Skąd jej to przyszło?

Ma trzy lata… i nie wiedziałam tego, że jej malutkie serce może pomieścić taką wdzięczność. Ani tego, że wyjdzie to z niej w tym subtelnym momencie w garażu. Ani tego, że będzie dziękować Bogu, na głos, za mnie, właśnie wtedy.

Zwykle nawet nie chce modlić się na głos, nawet kiedy ją zachęcam. Ale dzisiaj poczuła coś w sobie.
Coś pięknego.

Jej malutkie serduszko może pomieścić więcej miłości niż kiedykolwiek mogłoby mi się wydawać.
Jej mały umysł… nie jest taki mały, jak myślałam. Myśli daleko ponad to, czego bym oczekiwała.

“Dziękuję Ci, Selah” – powiedziałam, uśmiechając się. – “Ja jestem bardzo szczęśliwa, że Bóg dał mi Ciebie za córkę”.

Przytuliłabym ją w tamtym momencie, gdyby moje ręce nie były pokryte białą farbą i gdyby nie było tyle rupieci na podłodze między nami – szuflad które malowałam i starego drewnianego krzesła.

“Musiałaś długo na mnie czekać, mamusiu?” – zapytała. (Opowiadałam jej tę historię wiele razy, ale chciała usłyszeć ją jeszcze raz).

Przeszłam przez śmieci na podłodze i podeszłam trochę bliżej niej.

“Tak” – powiedziałam. – “Prosiłam Boga o dziecko wiele wiele razy. Ale nie dawał mi żadnego przez długi czas. I kiedy ja i Tata dowiedzieliśmy się, że byłaś w moim brzuszku, byliśmy bardzo szczęśliwi!”.

“Czy wiesz dlaczego Bogu zajęło tak długo, żeby dać Ci dziecko?” – spytała.

“Nie, Kochanie” – powiedziałam. – “Nie wiem”.

“Ja wiem dlaczego” – odpowiedziała.

“Dlaczego?” – spytałam.

“Bo … On mnie tworzył”.

On mnie tworzył.

Spojrzałam w jej głębokie niebieskie oczy, które wydawały się wiedzieć coś z innego świata, i jej potargane blond włosy rozwiane na wietrze. I w tym momencie, wydawała się tysiąc lat starsza.

On mnie tworzył.

I ta odpowiedź była wystarczająca. I w moim sercu rozbrzmiała prawda tej odpowiedzi. “Oczywiście że tworzył. Oczywiście, dokładnie to robił, Kochanie.”

Teraz kiedy ją znam i wiem, jak jest wyjątkowa – tylko to ma sens, że zajęło to tak długo. Nie wiem, co Bóg robił tam z nią. W niej po prostu jest coś, co sprawia, że wydaje się, że spędziła długi czas w sercu Boga zanim przyszła do mnie. Prawie jakby niebo nie chciało jej oddać.

Selah.

I mówię to ze łzami, Wam, którzy cierpicie z powodu niepłodności.

Którzy czekacie, aby Wasze modlitwy o dziecko zostały wysłuchane.

Którzy modlicie się każdego dnia, aby Bóg dał Wam dziecko. Dał Wam życie.

Nie wiem, dlaczego to tak długo trwa.

Nie wiem, czy da Wam dziecko przez urodzenie, opiekę zastępczą, czy przez adopcję.

Tak czy inaczej… Jeśli teraz czekacie i nie wiecie, dlaczego zajmuje to tak długo.

Może właśnie dlatego, że Bóg, Twórca i Dawca Życia, każdego najmniejszego życia… wciąż jest w trakcie tworzenia Waszego dziecka.

Nie jesteśmy nawet w stanie podjąć się próby pojęcia, co dzieje się w niebiosach, w tym co niewidzialne i co albo kogo On tworzy.

Jego drogi nie są jak nasze. Jego czas nie jest naszym czasem.

I może, jeśli On działa tak bardzo powoli i zajmuje Mu to tak dużo czasu… może to dlatego, że tworzy coś tak pięknego i zapierającego dech w piersiach… że nie może się spieszyć.

On jest w trakcie tworzenia arcydzieła.

I może pewnego dnia małe arcydzieło stanie przed Wami i powie: “Wiem, dlaczego Bogu zajęło tak długo, aby dać Tobie dziecko”.

I Ty spytasz: “Dlaczego?”

I ono powie:

“Ponieważ…

On mnie tworzył”.

Tekst oryginalnie pojawił się na blogu barrentobeautiful.com. Autorka tego bloga to Rebecah. Dziękuję jej za to piękne świadectwo!

Nasza nowa mała wielka Miłość

Znasz to uczucie, kiedy nagle okazuje się, że to, na co tak długo czekałeś, jest możliwe? I teraz, czy to wykorzystasz, zależy tylko od Ciebie? W tym momencie zauważasz, że boisz się tego, co właśnie ma nastąpić. Nie boisz się tego, że dalej będziesz czekać, ale właśnie tego, że wszystko się teraz zmieni, będziesz wreszcie szczęśliwy, już nie będziesz się smucił. Czeka Cię po prostu szczęście – jest na wyciągnięcie ręki. I to Cię przeraża – do tej pory nie miałeś na nic wpływu, teraz musisz tylko się zgodzić. Znasz to?

Czytaj dalej Nasza nowa mała wielka Miłość

Książkę o nas napisali!

Dzisiaj trochę inaczej 🙂

W kwietniu 2015 r. mieliśmy ogromny zaszczyt poznać Panią Joannę Mielewczyk, znaną jako „Matkę Polkę Feministkę” z Programu Trzeciego Polskiego Radia. Wspominałam o tym już TUTAJ. Wtedy mój Mąż udzielił ważnego dla wielu wywiadu na temat męskiej strony niepłodności.

W 2017 roku Pani Asia wydała książkę, w której pięknym językiem i z wyczuwalnym wzruszeniem, opisała 18 historii ludzi, z którymi w swoim programie rozmawiała. Wśród nich znaleźliśmy się również my! 😀 Jakiś czas temu zapytała, czy zgodzilibyśmy się na publikację naszego spotkania. Oczywiście zadowoleni nie odmówiliśmy 🙂

Rozmowa telefoniczna uaktualniła informacje, według których już czekaliśmy na telefon z ośrodka adopcyjnego.

Dziękuję Pani Asi za to, że w tak trafiony sposób ujęła naszą drogę do rodzicielstwa. Mały fragment na zachętę:

„Z Jackiem i Martą było troszkę inaczej było troszkę inaczej (…) Korzystając z nieobecności koleżanki, nagrywałam w pokoju, częściowo zmienionym także na pokój reporterów (…) Usadzili się sami, i to w takiej pozycji, która dla nich była najważniejsza, czyli, by podczas całego nagrania mogli trzymać się za ręce.”

Troszkę więcej zobaczycie na zdjęciach.

Zapraszam Was do zapoznania się z tym ciekawym spojrzeniem na prawdziwe, bardzo różne historie prawdziwych ludzi, którzy żyją obok nas wszystkich 🙂 Można już zamawiać w przedsprzedaży np. TUTAJ.

Jeszcze parę słów z opisu książki:

„A gdybyście pewnego dnia dowiedzieli się, że nie macie szans na naturalne poczęcie? A gdybyście musieli zawalczyć o życie własnego dziecka? A gdybyście musieli nagle sami wychować trójkę dzieci…

To naprawdę się zdarzyło. Bohaterom Trójkowej audycji Joanny Mielewczyk – „Matka Polka Feministka”. Kiedyś opowiadali o tym na antenie, dziś mówią, co zmieniło się w ich życiu od radiowego spotkania.

18 bohaterów, 18 rozmów o rodzicielstwie. O samotności, o trudnych decyzjach, radości, nadziei. O wierze i o tym, co dzieje się, gdy wiary zaczyna brakować. O szczęśliwych zakończeniach. I długim oczekiwaniu na nie.”