Dlaczego na zakręcie?

Dlaczego na zakręcie?

Bo jak droga zakręca, to zwalniam. Nie wiem co jest za zakrętem – może ktoś tam stoi, może droga nagle stanie się wyboista, może zakręt okaże się niespodziewanie bardzo ostry. Podobnie w życiu – idę prosto w jednym kierunku, wiem czego się spodziewać, wydaje mi się, że nic mnie nie zaskoczy. Nagle okazuje się, że nie mam wpływu na wszystko, dzieje się coś, co sprawia, że albo sie dostosuję, albo będę próbować na siłę prostować drogę i po prostu się „wykoleję).

A dlaczego rodzicielstwo?

Rodzicielstwo, a raczej marzenia o rodzicielstwie, to coś, co od dłuższego czasu zajmuje większość moich myśli. Droga do tego stanu była i jest pełna emocji i zmian. Dostosowanie się do nich (pomimo, iż było trudne) traktuję jako dar i błogosławieństwo. Nie umniejszam bólu i łez, ale wiem, że doświadczenia niepłodności i straty bardzo mnie ukształtowały jako osobę, jako kobietę. Dlatego pozwolę sobie na kontrowersyjne stwierdzenie, że jednym z najszcześliwszych zdarzeń, które spotkały mnie do tej pory w życiu, były właśnie te doświadczenia. Szczęśliwe, bo tak trudne, ale też tak otoczone wsparciem i miłością najbliższych mi osób. Razem z Mężem radzimy sobie w tym trudzie i to nas umacnia – dlatego (pomimo wciąż nie wyschniętych łez) jest to szczeście.

A tak nawiasem mówiąc – tytuł bloga podpowiedział mi mój Mąż 😉 ale pasuje, prawda?